Taman Negara jest najstarszym lasem tropikalnym na
świecie – ma ponad 100 mln lat. Ten niezwykły ekosystem przetrwał, gdyż
zlodowacenie ominęło Malezję. Proponujemy spędzenie dwóch nocy w środku
dżunglii - wycieczkę z plecakami po płaskiej ścieżce, poprzedzoną
przeprawą długorufową łodizą w góre rzeki. Po drodze przejdziemy po
wiszących mostach w koronach drzew (canopy walk), odwiedzimy wioskę
plemienia Aborygenów (Orange Asli), gdzie nauczymy się techniki
rozpalania ognia i używania tradycyjnej broni. Wędrówka przez las
deszczowy jest męcząca mimo, że dziennie pokonujemy nie więcej niż 10km.
Temperatura, wilgotność, przeszkody, pijawki i koniecznośc dzwigania
plecaka dają się we znaki. Jedna noc spędzona w jaskinii, a kolejna w
kryjówce do obserwacji zwierząt lub w wiosce aborygenów dają niezwykłe
doznania akustyczne. Odgłosy dżunglii nocą pozostawiają niezapomniane
wrażenia. Jeśli będziemy mieć dużo szcześcia zobaczymy zwierzęta, ale
nie jest to pewne. Jednak już samo przygotwywanie posiłków w
prymitywnych warunkach, pokonywanie przeszkód na szlaku czy picie wody
wprost z lian pozostawi silne wrażenia. Koszty dodatkowe ktore należy
zaplanować w czasie tej wycieczki nie wliczone w cenę pakietu – transfer
do siedziby Parku ok 100 zł z Kuala Lumpur + koszty opłaty za wstęp do
parku narodowego i przewodnika ok 200 zł od osoby. Zobacz fotorelację z
naszej wyprawy po Taman Negara.
|
|
|
Z dżungli wywozi się tysiące drzew... czy lasy znikną? Na szczęście tu wszystko rośnie w oszałamiającym tempie. |
|
|
|
Już za chwile wyruszymy łodzią w górę rzeki. Wolimy wędrować w dół niż pod górę. |
|
|
|
Dzikie bawoły na powitanie? Okazało się, że to największe zwierzęta jakie widzieliśmy |
|
|
|
Kolejny dzień, zaczynamy wędrówkę |
|
|
|
Zabezpieczenie przed owadami i pijawkami absorbuje zespół |
|
|
|
|
A nasz malajski przewodnik jakby sie nie bał :-) |
|
|
|
Dżungla witała nas kwiatami |
|
|
|
Ścieżka wyglądała łagodnie |
|
|
|
Pełni optymizmu i sił idziemy |
|
|
|
Jednak pijawki dają znać o sobie, łapiemy obrzydliwe robale wszyscy po kolei... |
|
|
|
|
Mrówki wyglądają groźnie, ale zwykle nie gryzą |
|
|
|
Za to szlak dostarcza kolejnych przeszkód |
|
|
|
Roślinnośc jest niezwykła |
|
|
|
Wielkie drzewa w starym lesie... |
|
|
|
Grzyby prawie jak "nasze" |
|
|
|
|
Dziki pieprz |
|
|
|
Ścieżka troche się dłuży, a wilgotnośc wyciska ostatnie poty |
|
|
|
Przeszkody, choć nie jakieś trudne, to dają sie w tej temperaturze we znaki |
|
|
|
Powalone drzewo takie duże... |
|
|
|
...a człowiek taki maluczki |
|
|
|
|
Pieczara, w której będziemy nocować |
|
|
|
No i nareszcie ognisko i odpoczynek |
|
|
|
jak miło |
|
|
|
Mieszkańcy jaskini okazali sie przyjaźni i nikt nie został zjedzony :-) |
|
|
|
Za to rankiem znaleźliśmy ślady tygrysa co szybko obudziło zespół |
|
|
|
|
Jack rąbie zawzięcie jakąs gałąź... |
|
|
|
okazuje się że to wodonośna liana, z której można pić |
|
|
|
Gąbczasta struktura zatrzymuje dużo wody |
|
|
|
która smakuje cudownie, zwłaszcza na szlaku |
|
|
|
Znaleźliżmy też kupy słonia (ale słonia nie) |
|
|
|
|
Relaks w czasie lunchu |
|
|
|
Ważki są bardzo kolorowe |
|
|
|
A tu kolejny nocleg, w kryjówce do podpatrywania zwierząt |
|
|
|
Jedni rozciągali moskitiery, a inni robią małe co nieco |
|
|
|
Widok na słone lizawki gdzie czasem przychodzą zwierzęta. Niestety w nocy lało jak z cebra i nic nie widzieliśmy |
|
|
|
|
Ale nasza kryjówka była ciekawa sama w sobie, a głosy które słyszeliśmy nocą były nieprawdopodobne |
|
|
|
To nazwa miejsca, jakby ktoś szukał na mapie :-) |
|
|
|
Szlaki są dobrze oznakowane |
|
|
|
Odwiedzilismy wioskę Aborygenów - Orange Asli |
|
|
|
Tak podobno można rozpalić ogień. (Michałowi sie udało) |
|
|
|
|
Za to Janek koncentruje się na użyciu broni - dmuchawek ze strzałami |
|
|
|
Wygląda groźnie.... |
|
|
|
Jednak Małgosia okazała sie najlepsza w celności. |
|
|
|
Widząc celność białych, wódz podjął rękawicę |
|
|
|
Znając tajniki użytkowania broni, kupiliśmy kilka sztuk na lokalnym straganie |
|
|
|
|
W takich pojemnikach Aborygeni noszą zatrute strzały |
|
|
|
Dzieci przyglądały się nam z nie mniejszym zainteresowaniem niż my im. Kto tu kogo oglądał? |
|
|
|
Zielona żmija prawie spadła mi na głowę |
|
|
|
O, teraz nawet ja ją widze ;) |
|
|
|
I ciagle ten las, ileż można |
|
|
|
|
Odpoczynki i woda to podstawa |
|
|
|
Paw nie chciał pokazac ogona |
|
|
|
Woda ma swoją wartość |
|
|
|
Zdobycie każdego szczytu w tej temperaturze i wilgotności jest osiagnięciem |
|
|
|
Jesień w dżungli? |
|
|
|
|
Nie, to tylko wrażenie |
|
|
|
Połoniny ciągną sie po horyzont |
|
|
|
Palmowe liscie rozprowadzą krople deszczu do niższych partii lasu |
|
|
|
Mrówki są jednak wielkie |
|
|
|
Canopy Walk - podobno najdłuższe na świecie wiszące mosty w koronach drzew |
|
|
|
|
a kolanka nieco sie trzęsą ;) |
|
|
|
Mosty są naprawde długie, więc huśtają sie nieco |
|
|
|
No nie wiem czy przejdę |
|
|
|
Ile jeszcze? |
|
|
|
A to ślady po rozpalaniu ognia - drzewo maranty, rattanowy sznurek i wióry |
|
|
|
|
Niemowlęta nie mają tu łatwego życia |
|
|
|
Warunki mieszkaniowe raczej skromne, szaąłs trzeba odbudować raz na dwa lata |
|
|
|
Wnetrze szałasu Orange Asli |
|
|
|
Tylko połowa niemowląt dożyje wieku kilku lat bez lekarza, szczepień, odżywek... |
|
|
|
Czy to możliwe? Już widac rzekę czyli zaraz przypłynie łódz i nie trzeba będzie dalej maszerować z plecakiem |
|
|
|
|
Zmęczeni ale szczęsliwi - daliśmy radę !!! |
|
|