|
There are no translations available.
Dzisiaj w Tajlandii obchodzono jedno z najbardziej malowniczych świąt Loy Krathong ( w dosłownym tłumaczeniu „spławianie tratewek"). Uroczystości odbywają się podczas pełnego księżyca, dwunastego miesiąca kalendarza lunarnego.
Krathong, to mała tratwa, wykonana z drewna bananowca, ozdobiona kolorowymi kwiatami, świeczkami i zazwyczaj trzema pałeczkami kadzidełek.
Dawno temu, pod koniec pory deszczowej, kiedy rzeki przepełnione były wodą, mieszkańcy w obawie przed powodziami, składali kwiaty w ofierze dla bogini rzek. Z czasem dołączono świeczki i kadzidełka i tak powstał dzisiejszy krathong.
Po zachodzie słońca Tajowie zbierają się nad brzegami rzek lub na plażach, wypowiadają życzenia i wypuszczają rozświetlone światłem świeczki i otoczony dymem kadzidełek ktathongi na wodę. Niektórzy wierzą, że jeśli widać światło świecy w naszym krathongu, dopóki nie zniknie nam z oczu, życzenie się spełni, natomiast jeśli krathong powróci do nas lub świeca zgaśnie, oznacza to złą wróżbę. Przed puszczeniem krathongu na wodę należy pomodlić się po cichu za pomyślność osób bliskich, a także przebaczyć winy i urazy naszym wrogom - krathong uniesie nasze smutki, złości i minione niepowodzenia. Na znak oczyszczenia nie zaszkodzi włożyć do krathongu obcięty paznokieć lub kosmyk włosów. Poza tym, spędzenie Loy Krathong z osobą ukochaną wróży stały związek, stąd też niekiedy festiwal nazywa się tajskimi Walentynkami.
Po odprowadzeniu wzrokiem krathongów, podczas ceremonii i barwnej parady, świętujący puszczają też Khom Fai, latające lampiony. Unoszące się tysiące światełek tworzą niezapomniany widok. W ten wieczór Tajowie całymi rodzinami uczestniczą w różnego rodzaju rozrywkach, takich jak loterie, tańce, koncerty albo konkursy piękności nazywane konkursami "Królowej Nopphamat" na cześć małżonki króla sprzed siedmiuset lat.
My w tym roku obchodziliśmy Loy Krathong w porcie Chalong na Phuket. Tu także zbierały się tłumy ludzi, odbywały się koncerty, pokazy piękności. Wraz z innymi puszczaliśmy na wodzie swoje krathongi, a Julek puścił do nieba swój Kohm Fai.
|