Nasz 2007 rok
Zrobilismy taki komiks o tym co było dla nas najważniejsze
Styczeń: Mieszkamy na Plaży Kata, oczekujemy Julka, Gosia
coraz większa

Luty: 8., w czwartek, o 17:23, urodził sie Julek zmieniając
całkowicie nasz świat

Marzec: Rozszerzyliśmy ofertę nurkowań na Sipadan i zwiedzanie Malezji.
Zdecydowalismy, że będziemy obsługiwać
nurkowania także w innych krajach Azji Południowo Wschodniej
 Kwiecień:
Przeprowadzilismy się na plaże Kamala, do cichego spokojnego domku

Maj: Natłok
pracy powoduje skuteczne myslenie Gosi o egzaminie instruktorskim,
Obsługując grupę Magazynu Nurkowanie zabieramy 3 miesieczne maleństwo na jego
pierwszy rejs na Similany i w ten sposób wiążemy się rodzinnie z morzem

Czerwiec: Czekamy na "niski sezon" kiedy bedziemy
nic nie robić, ale on nie nadchodzi
Lipiec:Tuż przed przyjazdem Łukasza
uciekamy z biura na kilka dni wakacji w północnej Tajlandii. Przyjechał Łukasz i
Mama Piotra na długie odwiedziny

Sierpień: Pomysl pływania na Similany w
niskim sezonie sprawdził się, tylko jeden z naszych rejsów musieliśmy odwołać ze
względu na wiatr
 Wrzesień: Planowalismy że w tym najgorszym miesiącu to nic
się nie będzie działo. Piotr pojechał z dwoma kolejnymi grupami na Sipadan a
Małgosi zostały duże grupy z Highdive żeby się nie nudziła jak się okazało.
Teraz już wiemy że we Wrześniu są dostepne tenie oferty przelotów z których nasi
rodacy skwapliwie korzystają. Zapowiadana tragiczna pogoda nie nadeszła

Październik: Teraz zaczęło troche padać, ale zaczęły się znowu rejsy na Similany
a wspaniała widoczność wynagradzała nam zafalowane morze
Listopad: Nie wiem co
się wydarzylo, bo pianka mi nie wysychała. Mieliśmy dwie duże grupy z Leszna i
Poznania. Znowu się przeprowadziliśmy - ostatni raz w tym roku :-) Teraz
mieszkamy i mamy biuro, bliżej portu. Piękny ogród i mnóstwo miejsca na
sprzęt nurkowy cieszą nas bardzo

Grudzień: Było nieco spokojniej niż się spodziewaliśmy. Wygląda że Święta
spędzimy sami, a może nawet kilka dni nie będziemy nurkować.
Wprowadziliśmy oferty nurkowań z Bali i na Filipinach. Uruchomiliśmy infolinię o
numerze 0801 011 218. Mamy jeszcze kilka
pomysłów, ale o nich przeczytacie nastepnym razem.
Wigilię spędziliśmy po polsku. Był kiszony barszcz, uszka z grzybami z Borów
Tucholskich (Roma - dziękujemy!), pierogi, sernik (twaróg domowej roboty),
kompot z suszu a nawet śledzie - było 12 potraw. Julek założył białą koszulę
pierwszy raz w życiu! Choinka była sztuczna, ale i tak udało nam się stworzyć
świąteczną atmosferę.
Z Sylwestra zdjęć nie mamy, bo poszliśmy spać o 22:30!!! NIe
obudziły nas nawet fajerwerki. Tak to już bywa z rodzicami
małego chłopca.
No a teraz możemy już
życzyć Wam i sobie
Do zobaczenia w Nowym Roku!
|