|
Palawan
Ta podłużna prawie w całości zalesiona tropikalną dżunglą wyspa ma wyraźną odrębnośc kultuurową kulinarną, a przede wszystkim przyrodniczą. Poza terenem zabudowanym należy zabezpieczać się przed malarią farmakologicznie, stosować repelenty i moskitiery ale wysiłek jest wynagradzany widokami. To jakby inny kraj. Dla nas nurków, pierwszym miejscem do którego doccieramy jest zwykle lotnisko lub port Puerto Princessa, będące punktem przesiadkowym na Tubattaha Reef. Podróż promem jest możliwa z Manili (30 godzin) lub z Coron (15 godzin) jednak obydwie są masakryczne uciążliwe i polecam wyłącznie połączenia lotnicze z Manili lub Cebu. Lądowymi atrakcjami Palawanu są
- Podziemna Rzeka w rejonie Sabang - 80 km busem od Perto Princessa + 15 minut łodzią.. Rzeka płunie przez jaskinie na długości 8km + ok 20km bocznych odgałeżień. Dla turystów udostepnione jest tylko 1,5km korytarzy. Na wapiennej skale jest wiele ładnych nacieków, stalagtytów itp. Odwiedzane pomiędzy korytarzami komory mają do 80m wysokosci od lustra wody i są okazałe. Rzeka o leniwym nurcie jest mętna i osiąga podobno ok 10m głębokości. Nurkowanie nie jest możliwe, a całokształt nieco mnie zawiódł. Będąc na Palawania należy oglądać to miejsce, ale specjalnie przyjeżdżać dla tej atrakcji? Raczej nie.
- Doskonałe knajpki w rejonie Puerto Princessa. Wspaniałe jedzenie będące mixem kuchni hiszpańsko-filipińskiej z wietnamską, chińska i japońską jest absolutnym rajem dla podniebienia. Zauroczuły mnie potrawy z surowych owoców morza z zielonymi owocami, zielonymi pomidorami, imbrem w kwaśnych zalewach, a także absolutny hit - ogon bawoła w sosie śmietanowo grzybowym mniam mniam. Nocą ożywa wiele barów i dyskotek z muzyką na żywo - głównie doskonałym rockiem i śpiewami na bardzo dobrym poziomie. Jeśli dodać do tego cudowne piwo San Miguel i dziwne czasem dobre lokalne araki pochodzącce z lokalnych upraw trzciny cukrowej - można utknąć w tym całkiem jak na azję czystym i klimatycznym miasteczku bez plaż
naprawdę na długo 
- Zakupy pamiętek - rękodzieła z drewna, muszli, pereł itp są bajecznie tanie i napewno są obowiązkowym elementem wakacji na Palawanie
- Trekking przez dżunglę - dostępny wszędzie w środkowej górzystej części wyspy. Ja chodziłem wyłącznie w rejonie góry Cleopatra Niddle, chętnie wybiorę się także w inne rejony - zapraszam.
- Klify El Nido w północnej części wyspy - trudno dostępne po skasowaniu lotów Seair z Busuangi i Puerto Princessy - możliwa jest bardzo uciążliwa kilkunastogodzinna podróż wyboistymi bitymi drogami lub co wydaje się lepszym rozwiązaniem wynającie łodzi bangka i płynięcie wzdłuż wybrzeża przez kilkanaście godzin albo podróż motocyklem na własną rękę.
Puerto Princessa i Honda Bay
Nurkowanie w rejonie Puerto jest co najwyżej przeciętne. Lepszy rejon to południowa strona zatoki Princessa - widoczność sięga 20-30 metrów ale korale nie są imponujące a wybór ryb niewielki - nurkowałem tu na Broken River i Connection, gdzie znalazłem kilkanaście ciekawych ślimaków, kika muren i chyba tyle. Trochę lepsze są nurkowiska dalej na południe - Pete's Reef i xxx oddalone bardziej od lądu dają okazję do oglądania pojedynczych rekinów rafowych, barakud, nielicznych łąwic tuńczyków i jacków. Mocno reklamowana jako atrakcja nurkowa - Honda Bay jest absolutnym nieporozumieniem. Podwodny świat jest podobny ale widoczność zdecydowania gorsza (10-15m) z powodu trzech rzek przynoszących muł i zanieczyszczenia organiczne. Nad wodą są ładne wyspy, więc może jako miejsce do snorkelingu ma to sens.
Tubbattha Reef
Rafa Tubatthaha była podobno jednym z ulubionych nurkowisk Jacquesa Custeau. Zachowane w doskonałym stanie światowej klasy korale z dużym wyborem ryb rafowych, pojedynczymi pelagicznymi i widocznością przekraczającą zwykle 40 metrów pretenduje do tutułu jednego z nowych cudów świata. Relatywnie duża odległość (50 mil morskich) od lądu powoduje że miejsce jest narażone na wiatry i falowanie. Rafa jest dstępna praktycznie wyłącznie w okresie marzec - maj z pokładu łodzi safari, które oczywiście nie należa do tanich.
El Nido
Nurkowiska w rejonie El Nido podobno są mniej ciekawe niż w pozostałych miejscach.. Jeszcze tam nie dotarłem ze względu na uciążliwą podróż, ale szukam grupy chętnej na odyseję motocyklową przez Palawan, napewno w programie będzie wówczas zaróno El Nido jak i południowe krańce Palawanu
|