|
Wyspa Apo
Mała skalista wyspeka Apo zamieszkała jest przez mieszkańców jednej wioski i dwa małe hoteliki obsługujące prawie wyłącznie nurków. Jednak większość nurkowań realizowane jest z terenu wyspy Negros z rejonu Damaguette, lub z łodzi Safari zaczynających swój bieg w Cebu, Moalboal albo na Bohol. Ja wybrałem się na Apo z Damaguette wynajętą łodzią banka co okazało się ostatecznie być rozwiązaniem podobnie kosztujacym jak safari a bez porównania mniej komfortowym. Nurkowanie na Mamsa Point odbyło się w stosunkowo silnym prądzie, pooczątkowo łagodnie opadające piaszczyste zbocze porośnięte koralami s-klasy zamieniło się w ścianę opadającą w głębinę. Sciągający prąd był uciążliwy i wymagał poświęcania większej niż zwykle uwagi na kontrole głębokości. Miedzy koralami zobaczyłem wiele ślimaków, doskonałe mureny i duży jak na Filipiny wybór ryb.. Udało mi się zobaczyć Napoleona, kilka Bumphead Parrotfishy. W połowie nurkowania po przepłynięciu w poprzek nad charakterystycznym wąwozem wpłynąłem w ławicę jackfishy, Ryb było kilkaset, co może nie jest jakimś światowej klasy wydarzeniem ale napewno robi wrażenie, zwłąszcza że ryby ustawiły się klasycznie pod prąd i pozwalaly się oglądać przez dłuzszy czas. Wokół Apo jest zaledwie 8 małych nurkowisk co pozwala opłynąć praktycznie całą wyspę w ciągu jednego dnia nurkowego. W większości miejsc ukształtowanie jest podobne, piaszczyste zbocza porośnięte bardzo ciekawym wyborem korali. Od strony hotelików zlokalizowane są dwie ścianki z małymi pieczarami i pękn ięciami. Widziałem tu małe bajecznie nakrapiane frogfishe, przepiekne ślimaki nagoskrzelne z fluoryzująco pomarańczowymi piuropuszami, bardzo duże reebon eele, a także żółwie, ośmiornice itp. Kolejnee nieco odmienne nurkowisko połozone jest przy skałąch. Tu silny prąd ma tendencję do wynoszenia nurków w morze. Podobno było tu kilka śmiertelnych wypadków, podobno bywają tu manty. Ja nie zauważyłem ani mant ani prądów
Damaguette
Nurkowania w rejone Damaguette to przede wszystkim coraz bardziej popularny Muck Diving. Pomimo, że nie jestem pasjonatem nurkowania w mule, bo tak chyba należałoby to przetłumaczyć, zdecydowałem się na jeden dzień nurkowy. Bogactwo życia bardzo pozytwnie mnie zaskoczyło. Pomimo braku korali, i nieciekawej scenerii płuynięcią nad czarnym wulkanicznym piaskiem, mijescami o ziarnistości mułu nie nudziłem się. Udało mi się za to zobaczyć ośmiornicę mimic, cudaczne frogfishe i wiele stworów których nie potrafię nazwać co całkowicie mnie ustasfakcjonowało.
Jeszcze jedno miejsce podobno warte odwiedzenia w tym rejonie to wyspa Siquijor. Póki co nie byłem tam.
|