Polish (Poland)

Nasz profil na Facebook

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Rezerwuj Hotel

Lokalozacja:
Szukaj hotelu / lokalizacji :
Przyjazd
Wyjazd
Pobyt:

dorośli / dzieci :

35 łodzi i 1500 rejsów !!!! Wyszukaj Safari Nurkowe

Newsletter

Proszę o ofertę na nurkowania w tym rejonie

Imię i nazwisko

Adres e-mail:

Tel kontaktowy

Ilość osób

Planowany termin przyjazdu

O Asiandivers dowiedziałem się z:

Informacje dodatkowe:

Przepisz tekst z obrazka:
Captcha image

Kursy walut

Sonda - przydatność informacji

Czy informacje na naszej stronie są przydatne ?
 
PDF Drukuj Email

Nurkowanie na Filipinach • Philippines Diving • Wreck Coron • Busuanga



 

Wojna na Pacyfiku i japońskie wraki. Jest rok 1944...

...minęło wiele czasu od druzgocących zwycięstw Armii Japońskiej w czasie II wojny światowej na Pacyfiku. Od grudnia 1941 roku Japończycy skutecznie zwyciężali pod Perl Harbour, zaraz potem zdobyli Filipiny, które miały strategiczne położenie dla lotnictwa i marynarki, a następnie Mikronezję, tereny dzisiejszej Indonezji, Malezji, Tajlandii i Birmy.  Dominacja Japońska na Pacyfiku trwała do czasu odbicia Filipin przez aliantów. Kontrofensywa zapoczątkowana wygraniem walk pod Midway i Guadalcanal na początku 1943 posuwała się powoli przez wyspy Salomona, Nową Gwineę do wysp Marshala i Marianów. W tym czasie pozycja Japończyków była niezmiennie silna, a po śmierci admirała Yamamoto w marcu 1944 nowo mianowany admirał Toyoda zamierzał wykazać się w boju i doprowadzić do zniszczenia floty amerykańskiej na morzu Filipińskim. Do zasadniczego starcia doszło w dniach 19-22 czerwca. Desant na Filipinach i największa bitwa na Morzu Filipińskim rozegrały się 15-19 czerwca1944 z udziałem 535 okrętów ok 1500 samolotów i 128 tys żołnierzy. Japończycy nie wygrali tej bitwy głównie dlatego, że nie posiadali dobrze wyszkolonych pilotów poległych w większości w bitwie o Midway i kolejnych. Amerykanie pomimo że nie osiągnęli znaczących sukcesów, przetrwali i co ważniejsze zajęli strategiczne pozycje do dalszych ataków. Opanowanie wyspy Saipan umożliwiło naloty bombowców B-29 na Tokio. Kolejna wielka bitwa w zatoce Leyete na Filipinach 23-26 października 1944 roku, zapoczątkowała połączenie sił aliantów napływających z zachodu i ze wschodu. Ciężkie walki o Filipiny toczyły się prawie rok, gdyż obydwie strony zdawały sobie sprawę ze znaczenia tej pozycji - opanowanie lotnisk na Filipinach umożliwiało bezpośredni atak na Tokio i kontrolę lotnictwa i floty nad całą Azją Południowo Wschodnią..
W międzyczasie jednym z epizodów walk na Filipinach była spektakularna akcja zatopienia kilkunastu wycofujących się okrętów japońskich przez eskadrę bombowców nurkujących, w osłonie myśliwców, w zatoce Coron. Akcja miała miejsce zaraz po skutecznym nalocie i zatopieniu 15 jednostek w zatoce Subic Bay blisko Manilii. Zwiad aliantów, dostarczył zdjęć kotwiczących okrętów w zatoce Coron, której położenie wydawało się Japończykom dostatecznie odległe by uniemożliwić zasięg operacyjny lotnictwa. 24 września, pół godziny przed świtem po 340 milach lotu załogi 96 myśliwców Grumman F6F Hellcat eskortujących 22 bombowce nurkujące Curtiss SB2C Helldiver, które oderwały się od pokładu USS Lexington dostrzegły cele. W ataku wykorzystano dwa typy samolotów bojowych – mogące przenosić po dwie 220kg bomby opóźnionego zapłonu lub jedną 450kg. Bombowce prowadziły nalot rozpoczynając go na dużej wysokości, gdzie zmieniały kierunek lotu pikując prawie pionowo w dół. Lotnicze nurkowanie miało na celu zwiększenie prędkości zrzucanych bomb które zostawały wyrzucane z luków na wysokości ok 600m po namierzeniu celu. System opóźnionego zapłonu wywoływał eksplozję bomb po tym, gdy przebiły górny, a czasem kolejne pokłady wywołując możliwie największe zniszczenia (widać to wyraźnie na Kyokuzan Maru gdzie eksplozja miała miejsce dopiero na najniższym pokładzie). Pierwsze dotknięte atakiem zostały opancerzony transporter łodzi latającej Akatsushima i Okikawa Maru. Pomimo prób obrony z dział przeciwlotniczych, pierwsze bomby aliantów trafiły w mostek na lewej burcie i po serii dalszych eksplozji okręt zaczął tonąć. Wypełniony po brzegi paliwem tankowiec Okikawa został trafiony w chwilę później. Po 15 minutowym nalocie 12 japońskich okrętów tonęło w płomieniach u wybrzeży pięknej, tropikalnej wyspy Busuanga stając się po wielu latach jednym z ciekawszych nurkowisk wrakowych na świecie. Większość okrętów zatonęła, jednemu udało się przedostać do Hong Kongu. Szacuje się że w wyniku nalotu zginęło 100 marynarzy japońskich. Po stronie amerykańskiej straty wyniosły 3 samoloty z czego załogi dwóch maszyn uratowano.
W dalszej kolejności do końca roku 1944 ten sam dywizjon TF 38 uczestniczył w walkach połączonych z licznymi zatopieniami wokół wysp należących do Filipin oraz na Morzu Celebes u wybrzeży Borneo. Współdziałanie lotnictwa i floty z piechotą morską w całym regionie umożliwiło w efekcie całkowite wyparcie Japończyków z Azji Południowo Wschodniej. Masakra zgotowana wycofującym sie Japończykom przez partyzantów z Borneo na Szlaku Łowców Głów w rejonie Mulu zakończyła opór Cesarstwa na wyspach Azji Południowo wschodniej.


Nurkowanie w zatoce Coron

Nurkowania w zatoce są bardzo ciekawe, choć widoczność osiąga zwykle tylko 10-15 metrów. Ogromne, relatywnie płytko położone wraki są w większości miejsc bezpieczne nawet dla nurków rekreacyjnych. Wraki zostały pozbawione wszelkich wartościowych elementów z brązu i mosiądzu. Nie mają śrub, ani wielu ciekawych elementów maszynowni, wyjętych po wojnie przez nurków zawodowych na zlecenie państwa. Jednakże dzięki takim działaniom powstało wiele rozciętych palnikami otworów przez które wydobywano duże, wartościowe elementy z wraków. To właśnie te otwory dostarczają nikłego światła i stanowią drogi ucieczkowe będące w zasięgu wzroku większości tras turystycznych. Niektóre penetracje mają znacznie ponad 100m długości, a wciąż można je uznać za stosunkowo bezpieczne dla przeszkolonych nurków, nawet w sprzęcie rekreacyjnym. Dodatkowo są tu dwa ciekawe nurkowiska – jezioro Barracuda Lake i jaskinia Cathedral Cave. Pozostałe nurkowiska są mało atrakcyjne.


Miasteczko Coron

Miasteczko Coron jest prymitywne. Większość dróg jest bita, sklepiki oferują podstawowe produkty spożywcze i gospodarcze. Można kupić owoce na targu i proste pamiątki. Jest kilka restauracyjek, niektóre oferują znakomite jedzenie. Lokalny arak nie wiele droższy od wody mineralnej ale nie nadaje się do spożycia, nawet przez wytrawnych, polskich zawodowców. Nocleg w Coron wymaga zaopatrzenia w arak; większość hotelików umieszczona nad mulistymi brzegami pokrytymi odpadkami i nieczystościami odwiedzają szczury, które wchodzą też do pomieszczeń. Istnieje kilka dobrych resortów położonych na okolicznych wyspach, lub odizolowanych od serca miasta gdzie wszystko jest tip top. Gdy ostatnio byłem w Coron nie było bankomatu, a wymiana waluty była możliwa tylko w lokalnym kantorze, po kursie gorszym o 15% od kursu w Manili. Niedaleko od centrum jest szpital i komora dekompresyjna, mimo że w „centrum” nic nie wskazuje na obecność takich cudów techniki. Sprzęt nurkowy dostepny do wypożyczania jest w większości mocno wysłużony. Uważam za rozsądne przywożenie własnego jeśli planujecie zaawansowane nurkowania.