Po tygodniu spędzonym na Phuket w sali wykładowej i kilku nurkowaniach szkoleniowych, ja i Szymon cieszyliśmy się, że dzisiaj mamy ostatnie nurkowania zaliczeniowe kursu MSDT. Plan wyglądał ciekawie, trzy nurkowania na bardzo fajnych nurkowiskach i gdyby nie to, że trzeba jeszcze coś zaliczyć, byłoby cudownie.
Plan był taki: pierwsze nurkowanie w prądzie na Koh Doc Mai i dwa nurkowania wrakowe na wraku King Cruiser. Do końca drugiego nurkowania wszystko szło jak po maśle według planu. Po nurkowaniu weszliśmy na łódź, zanim wyskoczyliśmy z pianek usłyszeliśmy, że kapitan dostał „cynk" z innej łodzi, która właśnie kończyła nurkowanie na Shark Point, że wszyscy nurkowie widzieli tam dwa rekiny wielorybie.
Mieliśmy bardzo mało czasu na podjęcie decyzji, co robić dalej. Czy wykonać ostatnie nurkowanie na King Cruiserze i zakończyć tym samy kurs MSDT? Czy odłożyć to na inny termin i popłynąć na spotkanie z rekinami wielorybimi, które są rzadkością na tych wodach?
Decyzja była szybka i jednogłośna Nie skończyliśmy kursu, popłynęliśmy zobaczyć rekiny. Nie mieliśmy gwarancji, że będą tam nadal, ale zaryzykowaliśmy. Po dopłynięciu na Shark Point, wskoczyliśmy natychmiast do wody. Pływaliśmy na głębokości około 10-15 m, przez ponad półgodziny, a rekina jak nie było tak i nie ma. Opłynęliśmy pierwszy pinakiel, dotarliśmy do drugiego i nic. Zbliżaliśmy się do końca nurkowania i w tym momencie usłyszeliśmy pod wodą brzęk grzechotki. Oznaczało to, że ktoś coś zobaczył i chce przyciągnąć uwagę innych. Popłynęliśmy w tym kierunku i za kolejną rafą naszym oczom ukazał się piękny rekin wielorybi.
Rekin był tylko jeden, mały, który dla mnie i tak był olbrzymem. Zaciekawiony naszą obecnością z gracją pływał wokół nas. W jednej chwili był tak blisko mnie, że musiałam szybko wypuścić całe powietrze jakie miałam w płucach, BCD i wygiąć się jak "paragraf", aby go nie dotknąć. Pływaliśmy tak podziwiając małego olbrzyma przez jakieś czas. Szymon pstrykał zdjęcia i kręcił filmiki. Niestety, powietrze w butli dochodziło już do rezerwy i powoli musieliśmy pożegnać naszego przyjaciela.
To było cudowne przeżycie. Nie żałujemy, że przez rekina nie skończyliśmy kursu Dokończymy go we wtorek, na naszym kolejnym nurkowaniu na wraku King Cruiser. Wrak już nie odpłynie, a nie wiadomo kiedy znowu rekin wielorybi pojawi się w okolicy Phuket.
|