Polish (Poland)

Nasz profil na Facebook

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Rezerwuj Hotel

Lokalozacja:
Szukaj hotelu / lokalizacji :
Przyjazd
Wyjazd
Pobyt:

dorośli / dzieci :

Newsletter

Blog - subskrybcja


1Przewodnik Tajlandia
2Przewodnik Phuket
3opisy łodzi
4Pakiety wakacyjne Tajlandia
5Wycieczki fakultatywne
6Opisy nurkowisk
7Nurkowania lokalne
8Kursy nurkowania
9Safari nurkowe
10blog
11Wyprawy nurkowe
12Wyprawy kalendarz
13Nurkowiska Tajlandia
14Nurkowiska Indonezja
15Nurkowiska Filipiny
16Nurkowiska Malezja
17Nurkowiska Birma
VMN_SUBSCRIBE
Wypisz



Poza nurkowaniem pasjonują mnie:
 

Kursy walut

Sonda - przydatność informacji

Czy informacje na naszej stronie są przydatne ?
 
PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Pitel   
czwartek, 22 kwietnia 2010 20:18

Puerto Galera, a dokładniej White Beach i Sabang

Dojazd na północne Mindoro jest stosunkowo uciążliwy. Nie ma jak dolecieć samolotem, więc jedynym sensownym rozwiązaniem jest autobus z Manili do Batangas i dalej łódź. Wiele hoteli sprzedaje transfer na przystań promową Batangas. Można także skorzystać z kursowego autobusu np firmy Jam (3h 160 Peso) mającej swój początkowy przystanek w pobliżu sacji metra Gil Puyat. Po ok 2-3 godzinach podróży znajdziemy się na przystani promowej, skąd odpływa wiele łodzi Banka na plaże White Bach i Sabang oraz do Puerto Galera (1,5-2h ok 280 Peso z opłatami portowymi).

Miejsca docelowe są położone w niewielkiej odległości od siebie - transfer pomiędzy nimi trycyklem zajmuje ok pół godziny i kosztuje 200 Peso. Łodzie są małe, przeładowane i nie spełniają żadnych standardów bezpieczeństwa, jeśli morze jest pofalowane należy się zastanowić czy wsiadać. Rozpryskane fale są zatrzymywane w większej części przez rozwijane foliowe zasłony, które gwarantują szklarniowe warunki w środku. Temperatura plus fale powodują oczywiście że dzieci rzygają dookoła, co wzmaga i tak już niezły koloryt podróży. Szczęśliwie po niecałych dwóch godzinach spędzonych w odgłosie zarzynanego silnika, spowalniającego przy zderzeniach z co większą falą i sporadycznym syrenom dużych statków, których trasa przebiega prostopadle do kierunku płynięcia naszej łodzi docieramy na miejsce.

White Beach ma trochę piasku, którym się szczyci i przyciąga turystów. Nielicznych o białych twarzach, lecz zaskakująco wielu Koreańczyków i Japończyków. Miejsce nie jest szczególnie urokliwe, a urok kąpiących się Koreańczyków i Koreanek doprowadził mnie do natychmiastowego schowania głowy pod wodę. Pojechałem na nurkowanie z lokalną bazą obsługiwaną przez Filipinkę mówiąca biegle po angielsku i, o dziwo, znającą się na nurkowaniu. Suma summarum dostałem prywatnego przewodnika, który w średnio ciekawym miejscu potrafił jednak wyszukać całkiem sporo małych stworów. Widziałem dwa czarne ghost pipefishe (mama i Julek - jakby to powiedział Julek) kilka żabnic, ślimaki, leaf fisha. Pomimo, że nurkowisko określiłbym raczej jako "szkoleniowe" a widoczność była na pewno poniżej 10m to wyszedłem w sumie zadowolony. Wciągnąłem wieprzowinę z papryczkami, ziemniakami i marchewką, popiłem lodowatym SMB i zadowolony udałem się do Sabang gdyż dowiedziałem się że na wyspę Verde to stąd raczej nie pojadę...

Sabang ma swój klimat, trochę tu podobnie jak w Moalboal. Chodniczki w znacznej części zadaszone, lub choćby zacienione całkowicie markizami są tak wąskie I kręte, że uniemożliwiają ruch nawet skuterom. Droga ma dziesiątki zakrętów, schodków, zwężeń, mostków, chwilowych przejść plażą itp. Tej plaży to tu za wiele nie ma. Jest jakiś piasek ale opalać się nie da, no chyba że na przyhotelowym basenie. Hoteliki w większości małe o niewyszukanym standardzie są w sezonie pełne. 10 minut piechotą na wschód od głównej części Sabang są dwa dobrze wyglądające resorty w części zwanej dumnie "lagoon". Pomiędzy hotelikami, knajpki sklepiki oraz niezliczona ilość centrów nurkowych od "pożal się Boże" po "normalne". Maleńkie Sabang zaskakująco tętni życiem nie tylko dniem ale i nocą. Kilkanaście tzw "dyskotek" zatrudnia co najmniej 100 tancerek erotycznych każda, a inne przybytki mające szyldy "karaoke" czy po prostu "ladies" powodują że po zmroku uliczki Sabang są nie mniej tłoczne od Marszałkowskiej. Udało mi się zarejestrować nagranie, które nie jest fotomontażem - niewątpliwie "nasi tu byli" - zobaczcie sami J

Nurkowiska, w większości mają mało ciekawe korale i są szarawe. Na pewno najlepsza jest wyspa Verde, aczkolwiek opowieści o "cudownej ścianie" są mocno przesadzone. Porównując do Tajlandii byłem mocno zawiedziony. Verde to w zasadzie pinakle po wschodnie stronie, reszta nie jest ciekawa. Skaliste zbocze, opadające na jakimś odcinku ścianą do 80 metrów gwarantuje prąd i niezłą ilość średniej wielkości ryb: tuńczykowate, wargacze, strzępiele są warte zobaczenia. Korale - raczej nie. Małych stworów wiele nie widziałem, ale może to w związku z beznadziejnym divemasterem, na którego na odmianę trafiłem.

Hole in the wall - krótki przepływ przez dziurę w rafie na ok 10 metrach jest opisywany w przewodnikach jako nie wiadomo co. Nie jest zły bo zwykle tworzą się tutaj wiry, a to z kolei powoduje że jest sporo ryby dookoła. No ale ileż można wisieć w tym samym miejscu i gapić się na rybki, a kilkanaście metrów dalej w dowolną stronę nie ma już nic ciekawego.

Canyons - w zasadzie puste przestrzenie otoczone kamienistą rafą położone są dokładnie na wschodnim cyplu Sabang przy latarni morskiej a raczej radiolokacyjnej. Cypel jak to cypel jest silnie eksponowany na prądy, które przynoszą sporo ryb. Nurkowanie polega na "wskoczeniu" w dziurę chroniąca przed prądem I obserwacje tego co nad głową. Udało mi się zaliczyć wszystkie trzy dziurki i zdrowo zmarznięty (25 stopni) mogłem chwilę ogrzać się na skaczącej na falach łupinie przed kolejnym nurkowaniem. To było niewątpliwie najlepsze nurkowanie w okolicy.

Batangas Channel - wąski przesmyk między wyspami na zachód od Sabang jest kolejnym silnoprądowym miejscem. Kanał wciąga wraz z pływem ryby i to jest główną atrakcją nurkowania. Nie byłem urzeczony.

Rusty - płytkie nurkowanie na pordzewiałych konstrukcjach na pewno nadaje się na nurkowanie nocne. Ja zrobiłem go po południu co jest gorszym rozwiązaniem. Miejsce skupia bardzo dużo ciekawego życia - żabnice, bardzo ciekawe ślimaki, ghost pipe fish itp co kilka metrów.

Poprawiony ( wtorek, 16 sierpnia 2011 13:50 )
 

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz: