Taman Negara
|
|
Termin:
|
|
Cały rok
|
 |
|
Cena:
|
. |
450 - 1580 RM (PLN)
|
|
Kilka opcji budżetu, czasu i poziomu trudności
|
|
Na lądzie: trekking przez dżunglę Taman Negara
|
|
Prowadzący:
|
|
Lokalny przewodnik
|
Taman Negara - najstarsza dżungla świata
Taman Negara jest najstarszym lasem tropikalnym na świecie – ma ponad 100 mln lat. Ten niezwykły ekosystem przetrwał, gdyż zlodowacenie ominęło Malezję.Dżungla położona jest na północny wschód od Kuala Lumpur i zajmuje prawie pół miliona hektarów powierzchni. Tak wielki teren rozciągający się na znacznej szerokości Półwyspu Malajskiego jest ostoją dla unikalnego ekosystemu i stanowi kryjówkę dla ginących gatunków zwierząt. Wciąż możliwe jest tu spotkanie Tapira Malajskiego, Słoni, czsami udaje się zobaczyć ślady Tygrysa.
Proponujemy spędzenie dwóch nocy w środku dżungli - wycieczkę z plecakami po płaskiej ścieżce, poprzedzoną przeprawą długorufową łodzią w górę rzeki. Po drodze warto przejść po wiszących mostach w koronach drzew (canopy walk), odwiedzić wioskę plemienia Aborygenów (Orange Asli), gdzie można nauczyć się techniki rozpalania ognia i używania tradycyjnej broni. Wędrówka przez las deszczowy jest męcząca mimo, że dziennie pokonujemy ok 10km. Temperatura, wilgotność, przeszkody, pijawki i konieczność dźwigania plecaka dają się we znaki. Jedna noc spędzona w jaskini, a kolejna w kryjówce do obserwacji zwierząt lub w wiosce aborygenów dają niezwykłe doznania akustyczne. Odgłosy dżungli nocą pozostawiają niezapomniane wrażenia. Jeśli będziemy mieć dużo szczęścia zobaczymy zwierzęta, ale nie jest to pewne. Jednak już samo przygotowywanie posiłków w prymitywnych warunkach, pokonywanie przeszkód na szlaku czy picie wody wprost z lian pozostawi silne wrażenia. Jak oglądać dżunglę?
Proponujemy kilka wariantów zwiedzenia najstarszej dżunglii świata. Wycieczki do tego urokliwego miejsca stają się coraz bardziej skomenrcjalizowanie i chcąc doznać wrażeń "prawdziwej dżunglii" konieczne jest oddalenie się od cywilizacji i nocleg w dżunglii. Osobiście polecam wariant płynięcia łodzią w górę rzeki i trekking szlakiem równolegle do rzeki z dwoma noclegami na trasie. Przeszedłem tą ścierzkę wielokrotnie i lubę ją. Nie polecam tej opcji dla osób, które nie mają dobrej kondycji i aktualnego doświedczenia w pieszych wycieczkach. Jeśli wybierasz się do dżunglii z dziećmi lub od wielu lat nie przeszedłeś w polskich górach z dużym plecakiem chociaż pięciu godzin marszu to wybierz łatwiejszą wersję zwiedzania. Już w rejonie siedziby parku możliwe jest zobaczenie wiszących mostów, odwiedzenie wioski aborygenów, wiele relatywnie krótkich wycieczek. bez pozbywania się dostępności: prysznica, łoźka w klimatyzowanym pokoju, zimnego piwa i pływających po rzece knajpek. Jak dostać się na miejsce?
Możiwy jest kłopotliwy dojazd lokalną komunikacją lub koleją do Jerantut a dalej taksówką lub skuterem. Próbowałem tej opcji i nie polecam. Znacznie wygodniejsze jest wykupienie podstawowej wycieczki obejmującej transfer autokarem i łodzią na miejsce oraz zakwaterowanie. Taki program zajmuje 3 dni i 2 noce, z czego realnie 1,5 dnia i 2 noce w rejonie siedziby parku, czyli na granicy dżunglii. Zawiera wyłącznie przejazd z/do Kuala Lumpur i zakwaterowanie bez wyżywienia. Jest to rozsądny dodatek do program "Wnętrze Dżunglii". Jeśli zamierzacie zostać blisko dżunglii, warto rozważyć opcję "Dżungla Łagodnie" która jest droższa zaledwie o 200 zł a zawiera wyżywienie i wycieczki.
Cena przy minimum 2 osobach: 450 RM czyli ok 450 zł od osoby w dwuosobowym pokoju z klimatyzacją i łazienką lub w dwuosobowych bungalowach z klmatyzacją i łazienka w ładnym resorcie 790 RM czyli ok 790 zł od osoby
Cena zawiera: Przejaz autobusem z Kuala Lumpur (Chnia Town) i z powrotem ok 3 godziny, transfer łodzią w górę rzeki i z powrotem do miejsca zakwaterowania ok 3 godziny,
Możliwe jest wykupienie wyżywienia i wycieczek na miejscu, co w przypadku Taman Negara jest zwykle droższym rozwiązaniem niż przedpłacone opcje.
"Wnętrze dżunglii"
Ten program zaczyna i kończy się przy siedzibie PN Taman Negara. zajmuje dwie noce i trzy dni w dżunglii, nie licząc dojazdu do siedziby parku. Chcąc rozpoczynać i kończyć go w Kuala Lumpur rozsądnie jest dodatkowo wykupić podstawową wycieczkę obejmującą transport i zakwaterowanie przed i po trekkingu - opisany dokładnie w zakładce "Wycieczki" w sekcji "Jak dostać się na miejsce". Wówczas pełny program zajmuje pięć całych dni i cztery noce.
Cena przy minimum 2 osobach: 790 RM czyli ok 790 zł od osoby. Zwykle możliwe jest dołączenie do grupy.
Cena zawiera: transfer łodzią w górę rzeki od siedziby parku, opiekę lokalnego przewodnika i posiłki biwakowe na trasie przygotowywane przez przewodnika (zwykle trzeba pomóc nieść żywność)
Program zaczyna się wypłynięciem łodzią długorufową z przystani przy siedzibie PN Taman Negara. Po krótkiej odprawie w siedzibie parku, połącznej z dekalracją ilości wnoszonych materiałów zagrażających dzikiemu życiu i wykupieniem biletów dla siebie i na aparaty fotograficzne zaczynamy przygodę. Po ok 15 minutach, warto zatrzymać się przy wiszących mostach i odwiedzić je na początku wycieczki.
Łodz płynie po bystrzach, czasem mocno chlapie do wnętrza, czasem trzeba pomóc pchać na płyciznach.Dobrze mieć na nogach buty odporne na zalanie np Crocksy lub sandały. Tego rodzaju obuwie jest zwykle wystarczające i najbardziej odpowiednie na czas całej wędrówki, którą zaczynamy około południa. Droga zawiera niewielkie wzniesienia, z generalną tendencją spadkową jako że idziemy w dół rzeki. Są jednak podejścia, przekraczanie powalonych pni drzew, obejścia itp. które w dużej wilgotności mogą stanowić wyzwanie kondycyjne. Wiele zależy od pogody danego dnia, bywa niemiłosiernie gorąco, czyli do 36 stopni i wilgotno do 100%, bywa "tylko" 28 stopni i mniej wilgotno. Bezchmurne niebo wróży mniej wilgoci i mniejsze odczuwanie gorąca. Czasami pada deszcz. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy pada, czy nie pada. W każdym wypadku nie będziecie mieć na sobie suchej nitki, czy to od potu czy od deszczu. Deszcz jest ciepły i dookoła jest ciepło, więc jakakolwiek ochrona od deszczu ma wątpliwy sens. Na trasie jest sporo pijawek i zwykle nie da się przed nimi ochronić. Próby osłanaiania nóg w dolej części powodują że pijawki wgryzją się po prostu wyżej tam gdzie znajdą w końcu dostęp do naszego ciała. Pijawki nie są groźne i nie przenoszą chorób, choć pozostawiają krwawiące rany.
Pierwszą noc spędzamy zwykle w dużej jaskinii gdzie nie ma komarów i można w miarę komfortowo spać gdyby nie twarde podłoże (warto mieć karimatę) i wszechobecne echo. Czasami spotyka się tutaj wielu wędrowców i ludzkie gadanie lub inne dzwięki przeszkadzają w śnie. Niezależnie od ludzi, głos dżungli nocą i odwiedzające czasami małpy lub małe kotowate dopełniają atrakcji kiepsko przespanej nocy. Kiedyś obudził mnie mały słoń próbując wejść do jaskinii, co nie było ani śmieszne ani bezpieczne, na szczeście bał się ogniska, do którego trzeba dokładać drew co jakiś czas. Druga noc, to w ciekawszej opcji kryjówka do oglądania zwierząt przy wodopoju i słonej lizawce. Są dostępne prycze, których jest mało ale będziecie mieć zarezerwowane miejsce wraz z tą wycieczką. Należy mieć dobrą latarkę i butelkę rumu na długonocne oczekiwanie - co kwadrans warto oświetlić okolice wodopoju, albo zdrzemnąć się na 2-3 godziny i znowu sprawdzać i znowu.... Udało mi się tutaj zobaczyć Tapira Malajskiego, dzikie Świnie, Jeleniowate, Pawie. W rejonie kryjówki w nocy bywają komary i warto mieć ze sobą repelent.
Należy zabierać tak mało rzeczy do niesienia jak to tylko możliwe. Trzeba mieć kilka kompletów bielizny i koszulek do przebrania, cieniutki śpiwór lub prześcieradło (najlepiej zaszyte w kształt rury lub worka), cieniutką bluze najlepiej polarową, kubek, krem od słońca, mały aparat foto. Trzeba mieć minimum 3 litry wody w minimum dwóch butelkach. To wystarczy wytrawnemu piechurowi na pierwszy dzień do wieczora, kiedy trzeba przegotować wodę w jaswkinii na ognisku, ostudzić i napełnić butelki ponownie. Noszenie zbyt dużej ilości wody jest bardzo męczące zwłaszcza dla osób o słabszej kondycji, które oczywiscie powinny mieć jej większy zapas.
Czytaj więcej w naszym poradniku Turysta w Tropikach "Dżungla Łagodnie"
Ten program zajmuje 3 dni i 2 noce, z czego realnie 1,5 dnia i 2 noce w rejonie siedziby parku, czyli na granicy dżunglii.
Cena przy minimum 2 osobach: 650 RM czyli ok 650 zł od osoby w dwuosobowym pokoju z klimatyzacją i łazienką lub w dwuosobowych bungalowach z klmatyzacją i łazienka w ładnym resorcie 990 RM czyli ok 990 zł od osoby
Cena zawiera: Przejaz autobusem z Kuala Lumpur (Chnia Town) i z powrotem ok 3 godziny, transfer łodzią w górę rzeki i z powrotem do miejsca zakwaterowania ok 3 godziny, opiekę lokalnego przewodnika w czasie wycieczek, 2 śniadania, 3 lunche, 2 obiado-kolacje, wyunktowane poniżej atrakcje.
Program składa się z kilku krótkich wycieczek do dżunglii, zakończonych powrotem do miesca zakwaterowania każda. Ta opcja umożliwa zobaczenie wielu ciekawych miejsc w dżunglii, bez konieczności wchodzenia daleko wgłąb lasu deszczowego. Jest to dobra opcja dla osób o słabszej kondycji, które spędzają życie głównie za biurkiem, a także dla dzieci. W naszym programie zawarte są najciekawsze z łatwo dostępnych atrakcji.
- Nocny spacer po dżunglii (trzeba mieć swoją latarkę)
- Spacer po trzech wiszących mostach w koronach drzew
- Wycieczka łodzią po bystrzach w górę rzeki (będziecie mokrzy)
- Zwiedzanie wioski Aborygenów (zwykle łączone z wycieczką łodzią)
 |
|
Z dżungli wywozi się tysiące drzew... czy lasy znikną? Na szczęście tu wszystko rośnie w oszałamiającym tempie.
|
|
 |
|
Już za chwile wyruszymy łodzią w górę rzeki. Wolimy wędrować w dół niż pod górę.
|
|
 |
|
Dzikie bawoły na powitanie? Okazało się, że to największe zwierzęta jakie widzieliśmy
|
|
 |
|
Kolejny dzień, zaczynamy wędrówkę
|
|
 |
|
Zabezpieczenie przed owadami i pijawkami absorbuje zespół
|
|
 |
|
A nasz malajski przewodnik jakby sie nie bał :-)
|
|
 |
|
Dżungla witała nas kwiatami
|
|
 |
|
Ścieżka wyglądała łagodnie
|
|
 |
|
Pełni optymizmu i sił idziemy
|
|
 |
|
Jednak pijawki dają znać o sobie, łapiemy obrzydliwe robale wszyscy po kolei...
|
|
 |
|
Mrówki wyglądają groźnie, ale zwykle nie gryzą
|
|
 |
|
Za to szlak dostarcza kolejnych przeszkód
|
|
 |
|
Roślinnośc jest niezwykła
|
|
 |
|
Wielkie drzewa w starym lesie...
|
|
 |
|
Grzyby prawie jak "nasze"
|
|
 |
|
Dziki pieprz
|
|
 |
|
Ścieżka troche się dłuży, a wilgotnośc wyciska ostatnie poty
|
|
 |
|
Przeszkody, choć nie jakieś trudne, to dają sie w tej temperaturze we znaki
|
|
 |
|
Powalone drzewo takie duże...
|
|
 |
|
...a człowiek taki maluczki
|
|
 |
|
Pieczara, w której będziemy nocować
|
|
 |
|
No i nareszcie ognisko i odpoczynek
|
|
 |
|
jak miło
|
|
 |
|
Mieszkańcy jaskini okazali sie przyjaźni i nikt nie został zjedzony :-)
|
|
 |
|
Za to rankiem znaleźliśmy ślady tygrysa co szybko obudziło zespół
|
|
 |
|
Jack rąbie zawzięcie jakąs gałąź...
|
|
 |
|
okazuje się że to wodonośna liana, z której można pić
|
|
 |
|
Gąbczasta struktura zatrzymuje dużo wody
|
|
 |
|
która smakuje cudownie, zwłaszcza na szlaku
|
|
 |
|
Znaleźliżmy też kupy słonia (ale słonia nie)
|
|
 |
|
Relaks w czasie lunchu
|
|
 |
|
Ważki są bardzo kolorowe
|
|
 |
|
A tu kolejny nocleg, w kryjówce do podpatrywania zwierząt
|
|
 |
|
Jedni rozciągali moskitiery, a inni robią małe co nieco
|
|
 |
|
Widok na słone lizawki gdzie czasem przychodzą zwierzęta. Niestety w nocy lało jak z cebra i nic nie widzieliśmy
|
|
 |
|
Ale nasza kryjówka była ciekawa sama w sobie, a głosy które słyszeliśmy nocą były nieprawdopodobne
|
|
 |
|
To nazwa miejsca, jakby ktoś szukał na mapie :-)
|
|
 |
|
Szlaki są dobrze oznakowane
|
|
 |
|
Odwiedzilismy wioskę Aborygenów - Orange Asli
|
|
 |
|
Tak podobno można rozpalić ogień. (Michałowi sie udało)
|
|
 |
|
Za to Janek koncentruje się na użyciu broni - dmuchawek ze strzałami
|
|
 |
|
Wygląda groźnie....
|
|
 |
|
Jednak Małgosia okazała sie najlepsza w celności.
|
|
 |
|
Widząc celność białych, wódz podjął rękawicę
|
|
 |
|
Znając tajniki użytkowania broni, kupiliśmy kilka sztuk na lokalnym straganie
|
|
 |
|
W takich pojemnikach Aborygeni noszą zatrute strzały
|
|
 |
|
Dzieci przyglądały się nam z nie mniejszym zainteresowaniem niż my im. Kto tu kogo oglądał?
|
|
 |
|
Zielona żmija prawie spadła mi na głowę
|
|
 |
|
O, teraz nawet ja ją widze ;)
|
|
 |
|
I ciagle ten las, ileż można
|
|
 |
|
Odpoczynki i woda to podstawa
|
|
 |
|
Paw nie chciał pokazac ogona
|
|
 |
|
Woda ma swoją wartość
|
|
 |
|
Zdobycie każdego szczytu w tej temperaturze i wilgotności jest osiagnięciem
|
|
 |
|
Jesień w dżungli?
|
|
 |
|
Nie, to tylko wrażenie
|
|
 |
|
Połoniny ciągną sie po horyzont
|
|
 |
|
Palmowe liscie rozprowadzą krople deszczu do niższych partii lasu
|
|
 |
|
Mrówki są jednak wielkie
|
|
 |
|
Canopy Walk - podobno najdłuższe na świecie wiszące mosty w koronach drzew
|
|
 |
|
a kolanka nieco sie trzęsą ;)
|
|
 |
|
Mosty są naprawde długie, więc huśtają sie nieco
|
|
 |
|
No nie wiem czy przejdę
|
|
 |
|
Ile jeszcze?
|
|
 |
|
A to ślady po rozpalaniu ognia - drzewo maranty, rattanowy sznurek i wióry
|
|
 |
|
Niemowlęta nie mają tu łatwego życia
|
|
 |
|
Warunki mieszkaniowe raczej skromne, szaąłs trzeba odbudować raz na dwa lata
|
|
 |
|
Wnetrze szałasu Orange Asli
|
|
 |
|
Tylko połowa niemowląt dożyje wieku kilku lat bez lekarza, szczepień, odżywek...
|
|
 |
|
Czy to możliwe? Już widac rzekę czyli zaraz przypłynie łódz i nie trzeba będzie dalej maszerować z plecakiem
|
|
 |
|
Zmęczeni ale szczęsliwi - daliśmy radę !!!
|
|
Sezon w Malezji
Pogoda w Malezji kształtowana jest przez monsuny. Istnieje szereg regionów o różniącym się czasie pory deszczowej. Sytuacja na wybrzeżach jest relatywnie stała. Najgorszy czas na Sipadanie przypada na okres grudzień-marzec, podczas gdy w pozostałych rejonach zaczyna i kończy padać mniej więcej miesiąc wcześniej. Łącząc nurkowanie z trekkingiem konieczne jest bardziej złożone planowanie w rejonie Taman Negara, Cameron Highlands czy na Borneo - zwłaszcza rejon Mount Kinabalu, dżungli Sarawaku w Mulu, a także rejony Kuchingu albo Sandakanu rządzą się swoimi specyficznymi prawami zmiennego, lokalnego mikroklimatu. Jeśli potrzebujecie porady w tej sprawie piszcie do nas.
Wakacje w Malezji
Malezja jest krajem wielkości Polski - 329 tys km kwadratowych powierzchni zamieszkuje 24 miliony mieszkańców - przede wszystkim liberal  ni muzułmanie. Kraj jest spokojny i bezpieczny, zdarzają się jednak drobne kradzieże na ulicach i w hotelach. Nie spotkaliśmy się nigdy z agresją mieszkańców. Naród jest pracowity i dość dobrze zorganizowany, bez jakichkolwiek uprzedzeń. Językiem urzędowym jest Bahasa Malaysia, aczkolwiek absolutna większość społeczeństwa komunikuje się po angielsku, a znaczna część mówi biegle w tym języku. Walutą Malezji jest Ringgit, (1 zł = ok 1 RM) wymienialny powszechnie w krajach Azji. Bankomaty i kantory są dostępne w części kontynentalnej a w ograniczonej ilości na Borneo. Kursy wymiany w kantorach na Borneo są wyraźnie gorsze (różnica o ok. 10%) Karty kredytowe są akceptowane w dużych sklepach i dużych hotelach. Alkohol jest drogi, aczkolwiek powszechnie dostępny. Publiczne okazywanie jakiejkolwiek czułości o podtekście seksualnym, np. trzymanie się za ręce lub całowanie w miejscu publicznym jest przestępstwem. Skąpy strój plażowy w miejscach publicznych i ofensywne zachowanie są społecznie nieakceptowalne. W kontynentalnej Malezji i na Borneo jest ta sama strefa czasowa GMT+8. Kuala Lumpur z milionem mieszkańców ma dwa terminale lotnicze (znacznie oddalone od miasta), doskonały wybór hoteli i europejskiej klasy zabezpieczenie medyczne. Wjazd do Malezji dla Polaków odbywa się na podstawie bezpłatnego stempla w paszporcie uprawniającego do przebywania na terenie Malezji przez maksymalnie 90 dni. W mniejszych miastach lotniska i hotele są wciąż doskonałe, ale serwis medyczny jest znacznie gorszy. Borneo jest "Malezją B", jeśli chodzi o zabezpieczenie medyczne i wszystko co nie jest bezpośrednio związane z turystyką, a raczej tym co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka dla turysty. Jednakże porównując Borneo malezyjskie do indonezyjskiego możemy czuć się jak w Europie. Planując wyprawy do dżungli czytaj nasz poradnik turysty w tropikach. Na lądzie szczególnie polecanymi miejscami przez Lonely Planet, National Geographic i nas samych są na kontynencie: trekking przez najstarszą dżungle świata Taman Negara, wyżyny Cameron Highlands i kolonialna stara Melaka; Na Borneo - trekking na ponad 4 tys.m npm na Mount Kinabalu, jaskinie Gunung Mulu, park orangutanów w Sandakan. Warto rozważyć połączenie wakacji w Malezji z zobaczeniem Angkor Wat w Kambodży, Phuket, Bangkoku, Singapuru a także Północnej Sumatry.
W cenę wycieczek nie są wliczone przeloty. Podano orientacyjną cenę za przelot. Bilety lotnicze można załatwiać na własną rękę w dowolnym biurze podróży lub zlecić to nam. Korzystamy z usług najlepszych brokerów lotniczych w Polsce i nie pobieramy żadnych opłat ani prowizji za przelot na trasie Europa - Azja - pomożemy Wam znaleźć najkorzystniejsze dla Was połączenie lotnicze. Bilety lokalne, czyli np. z Bangkoku na Phuket, można kupować bezpośrednio na stronach przewoźników (płacąc kartą kredytową) w liniach Air Asia lub innych, lub zlecić to nam. Za wykonanie rezerwacji na liniach lokalnych pobieramy opłatę manipulacyjna 50 zł. |